Adam – aktywny podróżnik poszukujący ludzi z pozytywną energią i pasją, by zmieniać świat na lepszy.

 

Powiedz mi, co teraz robisz zawodowo?

Pracuję w Warmińsko-Mazurskim Urzędzie Wojewódzkim w Olsztynie. Praca jest dla mnie bardzo ważna, jest dla mnie wyzwaniem, a nawet pewną formą rehabilitacji. Dążyłem do niej bardzo długo i doszedłem do tego miejsca tylko dzięki swoim staraniom, uporowi oraz wsparciu rodziny. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez pracy.

Obecnie pracuję w Wydziale Polityki Społecznej. Pracuję w fajnym zespole do spraw przeciwdziałania przemocy i wsparcia rodziny. Mam przyjemność pracować z Pełnomocnikiem Wojewody Warmińsko-Mazurskiego do spraw Osób Niepełnosprawnych i Równego Traktowania.

Wcześniej zajmowałem się archiwizacją i to też było ciekawe doświadczenie, bo byłem tzw. rodzynkiem wśród pracujących tam pań.

Wiem, że prowadzisz sporo różnorodnych aktywności poza pracą, opowiesz o nich?

Piszę artykuły i to jest moja wielka pasja. Poza tym prowadzę kawiarenkę językową, uczę podczas niej języka niemieckiego i angielskiego. Jestem lektorem języka niemieckiego w szkole językowej. Zajęcia odbywają się on-line.

Działam społecznie. Teraz upominam się o asystencję lokalną, zwiększenie środków finansowych na ten program, upowszechnienie go i tak naprawdę zabieganie o lepszy los ludzi. To też moja pasja.

Powiedz coś więcej o kawiarence językowej

Kawiarenka językowa polega na wirtualnych spotkaniach on-line i rozmowach na zaproponowane przeze mnie tematy przewodnie danego spotkania, ale oczywiście są to rozmowy spontaniczne i swobodne, np. dzisiaj będziemy rozmawiać o spędzaniu wolnego czasu z rodziną. W miarę możliwości czasowych i chęci grupy, czasami spotykamy się „na żywo” w konkretnych miejscach.

Pochwal się swoimi sukcesami dziennikarskimi.

Zaczęło się wszystko od Gazety Olsztyńskiej, gdzie zacząłem pisać o niepełnosprawności, w tym m.in. o dostępności, bo bardzo mi zależy na tym, żeby Olsztyn był dostępny dla wszystkich.

Następnie pisałem dla portalu „Niepełnosprawni.pl”. Pisałem wywiady, teksty o życiu osób z niepełnosprawnościami w Szwecji i Holandii. Współpraca ta była dla mnie wielkim zaszczytem.

Teraz piszę dla portalu „ngo.pl”, gdzie mogę rozwijać swoją dziennikarską pasję. Ostatnio napisałem tekst o handlu ludźmi.

Kto lub co zainspirowało cię do pisania?

Moim mentorem i inspiracją był św.p. Piotr Pawłowski, który był działaczem społecznym na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Był też założycielem Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji i redaktorem naczelnym magazynu „Integracja”.

Chciałbym, żeby powstała mini agencja prasowa na bazie lokalnych mediów, która by pisała wyłącznie na temat różnych aspektów życia osób z niepełnosprawnością. Niepełnosprawność nie definiuje człowieka, tylko my się definiujemy.

Zdobyłeś wyższe wykształcenie na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, co ukończyłeś?

Politologię i Filologię germańską.

Jak wspominasz okres studiów?

Na politologii było super, poznałem wiele wspaniałych osób. Do dziś z dwoma kolegami utrzymuję kontakt. Może jedynie brakowało mi wspólnych wyjść, bo skupiłem się głównie na nauce. Natomiast filologia germańska była spełnieniem moich marzeń. Gdy dowiedziałem się, że dostałem się na studia, to niemal szalałem z radości. Jednak studia i zaliczanie poszczególnych zakresów materiałów były prawdziwym wyzwaniem. Było ciężko, ale warto było, bo spełniłem swoje marzenie i dzięki temu teraz mogę realizować się w szkole językowej, czy kawiarence językowej. Przekonałem się, że język łączy ludzi. Dla mnie był on pewnego rodzaju trampoliną do nawiązywania nowych znajomości.

Praca, dodatkowe zajęcia zawodowe, a co lubisz robić w wolnym czasie?

Bardzo lubię chodzić na różnego rodzaju ewenty, koncerty, jak również podróżować. Mam swoją grupkę przyjaciół, z którymi chodzę na koncerty, kabarety. Mój ulubiony kabaret, to Kabaret Moralnego Niepokoju. Kilka lat temu miałem okazję być na ich występie.

Jaki jest twój ulubiony gatunek muzyki?

Zdecydowanie muzyka latynoamerykańska.

O…, czyli typowo muzyka skłaniająca do tańca?

Tak, kiedyś nawet marzyłem, żeby zapisać się do szkoły tańca. Nie zrobiłem tego, bo bałem się, że nie dam rady. Myślę, że taniec jest doskonałą okazję na znalezienie partnerki życiowej, co nie ukrywam jest moim ważnym celem. Moi rodzice są coraz starsi, a ja nie chcę zostać sam. Chciałbym mieć jakąś przyjaciółkę, partnerkę. Uczestniczenie w spotkaniach kulturalnych, realizacja hobby są okazjami do spotkań, nawiązywania nowych znajomości, szansą na potkanie pokrewnej duszy, z którą mógłbym spędzać czas.

Jakie są twoje marzenia?

Największym marzeniem jest poznanie fajnej dziewczyny o szerokich horyzontach, podobnej wrażliwości jak ja. Nie ma znaczenia, czy będzie osobą pełnosprawną, czy niepełnosprawną, ważne żebym mógł z nią zmieniać świat na lepsze.

Czy korzystałeś z portali randkowych?

Tak, ale niestety ostatnio miałem bardzo przykre doświadczenie. Poznałem dziewczynę. Po kilku telefonicznych rozmowach chciała spotkać się ze mną w lokalu. Ja celowo nie mówiłem o mojej niepełnosprawności, bo nie chciałem jej odstraszyć. Czekałem na nią w umówionym miejscu. Siedziałem przy stoliku, czekałem, ale ona nie przyszła. Później okazało się, że tak naprawdę ona przyszła, ale obserwowała mnie przez szybę i gdy zobaczyła, że jestem osobą z niepełnosprawnością, to uciekła.

Co wtedy czułeś?

Frustrację, smutek i przygnębienie. Ludzie patrzą na niepełnosprawność przez pryzmat stereotypów.

Twoja niepełnosprawność jest z tobą od zawsze, czy z perspektywy czasu dostrzegasz społeczną zmianę w postrzeganiu niepełnosprawności?

Na pewno wiele zmieniło się na lepsze, ale też wiele jest do zrobienia. Realizacja wielu zadań jest uzależniona od możliwości finansowych, choćby realizacja asystencji osobistej, dostępności. Jednak największą barierą jest sam człowiek. Ludzie powinni zrozumieć, że większość przedsięwzięć jest inwestycją w przyszłość dla wszystkich, bo choćby dostępna przestrzeń jest działaniem nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami, ale również m.in.  dla osób starszych, opiekunów małych dzieci przewożonych w wózkach. Asystent wielokrotnie jest niezbędnym wsparciem do aktywnego życia społecznego, zawodowego osoby z ograniczeniami.

Myślę, że tu nie jest potrzebna jakaś szczególnie wyczerpująca walka o swoje prawa i godne życie, a po prostu trzeba mówić o swoich potrzebach. Ludzie żyjący z małych miejscowościach, na wsiach mogą mieć ogromne problemy z dotarciem do wiedzy o formach wsparcia, dlatego tym bardziej trzeba rozpowszechniać medialnie informacje na temat zakresu świadczonej pomocy.

Wspomniałeś wcześniej o podróżowaniu. Opowiedz o swoich podróżniczych podbojach.

Jestem członkiem Oddziału Olsztyńskiego Polskiego Towarzystwa Turystyczno- Krajoznawczego, dzięki czemu mogę jeździć i zwiedzać różne obszary kraju. Poznałem tam wiele osób, które dzieląc pasję podróżowania jednocześnie wspierają siebie. Generalnie wcześniej dużo miejsc zwiedziłem wraz z rodzicami, a teraz chciałbym stworzyć grupkę osób, z którymi mógłbym realizować podróżnicze plany. Poznać ludzi z pasjami, energią i ruszyć wraz z nimi w świat. Chciałbym ruszyć poza granice naszego kraju. Podróże zbliżają ludzi.

To prawda, podróże sprawiają, że chcemy poznawać innych ludzi, ich kulturę, mentalność, upodobania kulinarne itp. Podróże sprawiają, że stajemy się bardziej otwarci na różnorodność. Wspomniałeś, że sporo podróżowałeś z rodzicami. Jakie masz relacje z rodzicami?

Z rodzicami wspaniale dogaduję się. Wspierają mnie całe życie. To dzięki nim i ich staraniom chodzę, skończyłem studia i mogę realizować swoje marzenia. Gdyby nie oni, nie byłbym teraz tu, gdzie jestem.

Biorąc pod uwagę twoją niepełnosprawność, co jest dla ciebie najtrudniejsze na dzień dzisiejszy? Społeczna mentalność, ograniczenia architektoniczne, ograniczenia komunikacyjne, samotność?

Podczas studiów zbyt mało wychodziłem do ludzi. Kupiłem się na nauce. Z czasem było mi coraz trudniej wyjść do ludzi. Teraz nad sobą pracuję, ale był czas, że sam fakt odezwania się do kogoś wywoływał u mnie stres. Teraz staram się wychodzić do ludzi, rozmawiać, ale nie ukrywam, że czasami samotność mi doskwiera. Właśnie dlatego chciałbym poznać fajną dziewczynę, z którą mógłbym spędzać czas, a być może w przyszłości stworzyć rodzinę.

Moja niepełnosprawność jest dla mnie motywatorem podejmowania prób zwiększenia działań na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Chciałbym, żeby osoby z niepełnosprawnościami miały więcej możliwości do aktywnego życia w społeczeństwie, żeby mogły pracować i czuć się ważne. Bardzo poda mi się szwedzkie podejście, które podkreśla, że ja pierwszym miejscu jest człowiek, a dopiero później jego niepełnosprawność. Nawet teraz, gdy mówię te słowa, to dziwnie czuję się z nimi, bo pamiętam, że jak byłem dzieckiem, to moi rodzice walczyli o mnie, o moje zdrowie, umożliwienie edukacji. Wtedy było bardzo ciężko cokolwiek osiągnąć dla niepełnosprawnego dziecka. Moja mama wielokrotnie opowiadała mi, jak ludzie odseparowali ją od siebie traktując mnie, jak jakiegoś dziwoląga.  Dlatego dziś zależ mi na tym, żeby poznawać ludzi, pokazywać im niepełnosprawność i przełamywać bariery.

Myślę, że bardzo ważne jest jak dostrzegasz samego siebie. Czy mówiąc o sobie mówisz „jestem Adam”, czy „jestem osobą z niepełnosprawnością”?

Dokładnie tak. Ja jestem po prostu Adamem.

Często niepełnosprawność jest w naszych głowach, sami sobie tworzymy ograniczenia i kreujemy mentalne „złote klatki”, a tak naprawdę może okazać się, że dla kogoś twoja niepełnosprawność nie ma najmniejszego znaczenia. Nawet teraz, gdy podczas rozmowy zamkniesz oczy, czy ma dla ciebie znaczenie moja niepełnosprawność, czy liczy się fakt wymiany poglądów i spędzenia razem czasu?  Czasami to od nas samych zależy, czy sami  z siebie zrobimy osoby bardziej niepełnosprawni niż jesteśmy, bo np. jeśli jestem w sklepie i ktoś bez słowa mi się przygląda, to ode mnie zależy, jak ja to zinterpretuję, czy pomyślę,  że to jest taka ot zwykła ludzka ciekawość, czy pomyślę, że może podziwia mój makijaż, czy może zastanawia się nad zaproponowaniem mi wsparcia, czy mi współczuje, czy myśli  o mnie w negatywny, obraźliwy sposób. W tym momencie to ode mnie zależy, czy skupię się na tym, co ktoś o mnie myśli, czy skupię się na zakupach.

Masz rację, niepełnosprawność w tym momencie nie ma znaczenia i jest wiele sytuacji, gdy odchodzi na dalszy plan. Dlatego żeby coś osiągnąć trzeba skupiać wokół siebie zwolenników i dostrzegać pozytywne działania.

Podsumowując nasze spotkanie, jak chciałbyś zachęcić kogoś do poznania ciebie?

Jestem bardzo fajnym facetem, lubię słodkości, lubię fajne towarzystwo. Jestem po prostu chłopakiem do tańca i do różańca. Jestem otwarty na nowe znajomości. Myślę, że w mojej obecności nikt nie będzie czuł nudy. Świat stoi przed nami otworem.

 

 

 

Z Adamem Przybylskim rozmawiała Magdalena Milczarek